Ujrzeć wszystko na nowo

Z okazji jubileuszu 500-lecia nawrócenia św. Ignacego Loyoli jezuici przeżywają Rok Ignacjański, który został zainaugurowany w maju zeszłego roku i będzie trwał do lipca tego roku. W tym czasie kolejne numery pisma Manreza opisują proces nawrócenia Założyciela zakonu przedstawiający się jako droga jego coraz większego jednoczenia się z Jezusem. Od drugiego numeru zeszłego roku czytelnik może śledzić kolejne etapy tej drogi, a nawet więcej, może sam iść tą drogą, na której przewodnikiem jest św. Ignacy Loyola. Dla Ignacego rozpoczyna się ona od rekonwalescencji w Loyoli po bitwie w Pampelunie, kiedy zaczyna rozeznawać poruszenia duchowe. Gdy wraca do zdrowia, wyrusza na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Droga jego nawrócenia kończy się w miejscowości Manreza[1], w której planuje zostać kilka dni, a zostaje w niej kilka miesięcy. Tamtejszy pobyt charakteryzuje się wielością i intensywnością doświadczeń duchowych. Ignacy doświadcza w Manrezie również wielkich udręk duchowych, które były swego rodzaju czasem próby i oczyszczenia duchowego. Ostatni etap procesu nawrócenia to czas doświadczeń mistycznych – czas, w którym uczy się znajdować Boga we wszystkim. Gdy wyrusza w dalszą podróż do Ziemi Świętej, można powiedzieć, że rozpoczyna nową drogę, którą nazwiemy wzrastaniem w Duchu Świętym, na której pozwalał prowadzić się Bogu i pomagał kroczyć nią innym ludziom.

„Widzieć nowymi wszystkie rzeczy” to hasło Roku Ignacjańskiego. W bieżącym numerze Manrezy podjęty jest temat duchowych trudności, które przeżywa każdy wierzący. Autorzy artykułów podejmują próbę wskazania przyczyn tych trudności, nazwać ich rodzaje i wreszcie przedstawić pewne sposoby radzenia sobie z nimi. Teksty w dużej mierze odnoszą się do jubileuszowego hasła, zachęcając czytelnika do spojrzenia na trudne doświadczenia duchowe w inny sposób niż na ogół robią to osoby ich doświadczające, przeżywające je – spojrzeć na nie jak na szansę rozwoju duchowego, a nie jak na przeszkody w wierze.

Niestety, nikt nikogo nie może zapewnić, że wszystkim trudnościom duchowym można zaradzić. Byłoby czymś nieuczciwym przekonywać innych, że wystarczy zastosować jakąś metodę czy technikę, znaleźć odpowiednią modlitwę czy wprowadzić jakąś praktykę pokutną, by każdą trudność usunąć. O takim przypadku wspomina Święty Paweł. Pisze do Koryntian o swoim cierpieniu, które nazywa „ościeniem dla ciała” (2 Kor 12,7). Prosi Pana, by oddalił od niego to, co jest przyczyną jego strapienia, ale Pan nie czyni tego. Paweł słyszy tylko zapewnienie: „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12,9). Apostoł musi dalej żyć z owym ościeniem, ale przeżywa go jako coś, dzięki czemu nie będzie mu groziła pokusa pychy, która wynosiłaby go ponad innych ze względu na objawienia doznane dzięki łasce Boga. Paweł dalej doświadcza swojej niedogodności – tak jakby ktoś nieustannie policzkował go, by nie popadł w pychę – ale nie skupia się jedynie na niej. Stara się dostrzegać łaskę, która jest mu udzielana. Pomimo ościenia dalej ewangelizuje. Można porównać go do kobiety, która nawet gdy choruje, nadal zajmuje się dziećmi i domem, podczas gdy choremu mężczyźnie cały świat się wali i nie jest zdolny do niczego, bo zdaje się umierać.

Tak jak katar nie prowadzi do śmierci, tylko jest czasową niedogodnością, tak i kryzys duchowy nie jest znakiem umierającej wiary, lecz sygnałem, że może należy przewartościować swoje priorytety i postępowanie, bo właśnie nadarza się szansa na rozwój duchowy.

 

[1] Miasto na północny zachód od Barcelony. Oryginalna pisownia to „Manresa”, której używa się we współczesnej literaturze ignacjańskiej. Tytuł pisma Manreza jest spolszczoną formą hiszpańskiej miejscowości

 

Marek Kruszyński SJ

(Manreza 2/2022)